czwartek, 9 sierpnia 2012

Mroczny sekret cz.5

-Rachel! Długo jeszcze ?! – Amy znów zawołała z samochodu. Jej wysoki głosik mimo, że był bardzo delikatny przedarł się przez grube szyby w okna aż do mojego pokoju. Próbowałam jakoś ją spławiać ale nic z tego. Tak jak powiedział James. Drake przyjechał razem z moją przyjaciółką. I gdyby nie ona, za nic na świecie nie zgodziłabym się na tę podwózkę. Chociaż, Drake nie wydawał się jakby pochłonęła go niewidzialna sieć tworząca się wokół Jamesa i zmieniła go w dupka. Amy wyczuwała dupków od razu. Fakt, że śliniła się na jego widok mógł oznaczać, że to naprawdę porządny gość albo po prostu jest pod wpływem perswazji. Dlatego mimo iż nie przespałam całej nocy, a moja twarz była blada, oczy podkrążone co w połączeniu z lekkim makijażem dawało efekt świeżego zombie, musiałam z nimi pojechać.
Przed garażem stał elegancki i nieco prestiżowy, srebrny mercedes, z przyciemnionymi szybami. Przez opuszczone okno z przodu wyglądała rozpromieniona buzia Amy, otulona jej rudymi lokami. Zamknęłam drzwi na klucz i wolnym krokiem szłam w stronę auta.
-No jesteś śpiochu – przywitała się Amy, kiedy rzuciłam swoją torbę na tylnie siedzenie i usiadłam tuż za nią. Zaczęliśmy wyjeżdżać z podjazdu.
- Co powiesz abyśmy nie szli dzisiaj do szkoły ? – moja przyjaciółka odwróciła się na siedzeniu, opierając podbródek na oparciu. Nagle uniosła znacznie brwi i jej uśmiech znikł. - Nic ci nie jest? Wyglądasz strasznie.
- Dzięki – odparłam beznamiętnie. – Nie mogłam się wyspać, ciocia zadzwoniła i uprzedziła mnie, że jej wyjazd może potrwać trochę dłużej .
- Co ja bym dała żeby moi rodzice zostawili mi wolną chatę na kilka dni – rozmarzona, przymknęła powieki i odwróciła się z powrotem do przodu.
Wczoraj cały dzień przesiedziałam w domu, w którym czułam się w pewien sposób bezpiecznie. Ciocia Katy zadzwoniła wieczorem, oznajmiając, że jeszcze kilka dni tam zostanie. Co prawda dziesięć razy pytała się czy wszystko jest OK i za każdym razem kłamałam, że tak. Bo jeżeli to wszystko jest prawdą, nie mogłabym narazić jej na niebezpieczeństwo. I tak było jej wystarczająco ciężka tylko dlatego, że sąd nakazał jej opiekę nade mną. I nie mogłam też tego zrobić Amy. Nie znając prawdy żyje się łatwiej. O wiele łatwiej.
Spojrzałam w lusterko w którym pochwyciłam spojrzenie Drake’a.
- Wszystko ok ? – spytał. W jego głosie było słychać troskę. Pokręciłam przeczącą głowę, wiedząc, że Amy mnie nie widzi.
- Tak – odpowiedziałam. Drake uśmiechnął się słabo. W jego policzkach pojawiły się słodkie dołeczki. Nic dziwnego, że spodobał się mojej przyjaciółce.
- To dokąd jedziemy ?
Zamierzaliśmy w zupełnie w przeciwnym kierunku niż znajdowała się szkoła. Mijając coraz więcej butików i innych markowych sklepów byłam prawie pewna, że pomysł należał do Amy.
-Oczywiście, że do Centrum Handlowego – powiedziała uradowana.
- Aha.
Normalnie pewnie nalegałabym aby wrócić do szkoły. Ale ,,normalnie’’ nie było dobry określeniem wokół tego wszystkiego. Tym bardziej, że i tak nie mogłabym się na niczym innym skupić niż na tej całej sprawie z wampirami. Było mi już wszystko jedno jak spędzę ten dzień, skoro miała mnie zabić jakaś rada czy coś tam. Chyba, że…
-W końcu – skwitowała Amy – poczekacie na mnie, ja tylko pójdę do toalety i za sekundę wracam.
-Jasne – odezwał się Drake.
Amy wysiadła z samochodu i pobiegła w stronę toalety. Byliśmy na parkingu podziemnym. Również wysiadłam, aby zaczerpnąć świeżego powietrza i uniknąć Drake’a, ale on zrobił to samo.
-Wolałabym żebyś nie spotykał się z Amy – zaczęłam pewnie. Jego szare oczy podchodził pod niebieski przy jego bladoniebieskiej koszuli z rozpiętymi dwoma guzikami u góry.
-Masz rację. Ale naprawdę ją polubiłem…
- Ta…
- Wiem, że pewnie masz do mnie jakieś uprzedzenia ale to, że przyjaźnie się z Jamesem nie znaczy, że jestem taki jak on.
Otworzyłam usta aby coś powiedzieć, ale Drake wydawał się taki szczery i autentyczny, że aż sama byłam zaskoczona swoją reakcją.
- Powiedz mi tylko, że nic jej się nie stanie ? – zażądałam. Nie miałam siły dzisiaj o cokolwiek się sprzeczać.
- Obiecuje, tylko ciekawi mnie czemu jesteś taka spokojna po tym czego się dowiedziałaś ? Byłem przygotowany, że zarzucisz mnie masą pytań czy coś. – potarł ręką podbródek, jakby był nauczycielem czekającym na uzasadnienie mojej nieobecności.
- Starałam się znaleźć odpowiedzi w necie. Ale już sama nie wiedziałam co jest prawdą a co nie. Teraz to mi już jest obojętne czy śpicie w trumnach, zabijacie dziewce, pijecie krew lub czy można zabić was drewnianym kołkiem. Nie zmrużyłam oczu w nocy i najchętniej poszłabym spać… - zaczerpnęłam powietrza i oparłam się o samochód. Pod powiekami wciąż czułam piasek.
-Naprawdę nie wiem co powiedzieć – przetarł ręką czoło - przepraszam tu chyba nic nie zmieni. - w jego głośnie było słychać wyraźne współczucie. Miałam coś powiedzieć, kiedy nagle Amy wyszła z toalety.
-Naprawdę mogliby raz na jakiś czas dołożyć ręczników papierowych – mokre dłonie wycierała o swoje jeansy. – Ok, już są suche. To co, idziemy do kawiarni najpierw? Jest na drugim piętrze.
Na samą myśli o gorącym, pełnym kofeiny expresso, poczułam się strasznie głodna. Nawet nie mogłam sobie przypomnieć, kiedy od wyjazdu cioci coś jadłam. Najwyraźniej byłam, jestem wciąż za bardzo przerażona, a stres spokojnie sycił mój żołądek.
W kawiarni, tak jak się spodziewałam tylko jeden stolik był zajęty przez jakiś uczniów, a inni klienci tylko na chwilę wpadali prosząc o coś na wynos. Zajęliśmy stolik w samym rogu obok okna. Amy usiadła pod ścianą, a Drake obok niej. Ja natomiast usiadłam naprzeciwko nich.
-To co sobie państwo życzy ?- kelnerka nachyliła się nad nami z notesikiem. Miała może czterdzieści lat, a jej włosy były wciąż jasno rudne, jak na początku kiedy zaczynała tu pracę. Czyli jakieś siedem lat temu.
-Dla mnie dwie waniliowe babeczki i dużą, gorącą czekoladę – rzuciła bez namysłu Amy. Tak, była ona jedną z osób dla których kawa wywoływała odruch wymiotny. U mnie odruch wymiotny wywoływały wspomnienia z ostatnich dni. Szczególnie takiej jednej osoby…
- Dla mnie to samo – powiedział Drake, uśmiechając się do Amy. Ale to słodkie, aż mdli…
- Ja poproszę moce espresso i croisanta z czekoladą.
Kelnerka wszystko zanotowała i odeszła od baru. Wsunęłam się głębiej w krzesło, naciągnęłam na dłonie bluzę, próbując je ogrzać. Patrzyłam przed siebie nieco spod brwi, a włosy niesfornie opadały mi na ramiona. Przez chwilę próbowałam słuchać o czym rozmawia Amy z Drake’m ale ich tematem był film, którego tytułu nie mogłam nigdy zapamiętać.
- Rachel ! – Amy potrząsnęłam mną za ramie. Nie, chyba nie mogłam przysnąć. - Naprawdę wyglądasz strasznie. Nie jesteś czasem chora czy coś ?
Spojrzałam na Drake, który lekko kręcił głową co miało znaczyć, żeby nie wspominała o tym co naprawdę jest przyczyną mojego samopoczucia.
- Wiesz – wysiliłam się na słaby uśmiech i nonszalancko machnęłam ręką - …to przez hiszpański. Pan Williams nie lubi mnie, a ja nie chce mieć trójki na półrocze. Wczoraj wieczorem pisałam już trzeci referat bo tamte od razu skreślił z góry. I ta praca w parach – westchnęłam. – musiałam robić ją z Jamesem ale on kompletnie nie ogarnia hiszpańskiego więc dostałam jedynek ! To niesprawiedliwe. – skończyłam i ostatnie słowa wymówiłam nieco głośniej. To była całkiem logiczna teoria, pomijając fakt, że James był prawdopodobnie sto razy lepszy z hiszpańskiego od samego nauczyciela. Do tej pory bardzo przejmowałam się ocenami ale to już się chyba zmieniło. Cóż, przynajmniej Amy wyglądała na przekonaną.
Kelnerka przyniosła nasze zamówienie i odeszła cicho jak mysz, zwinnie wymijając inne stoliki. Zapach ciepłego rogalika i kawy był wprost odurzający. W końcu opinia najlepszej kawiarni w mieście do tego zobowiązywała. Ściany w kolorze mlecznej czekolady i drewniane stoliki przytulnie wypełniały to miejsce, sprawiając że mogłabym tu siedzieć cały dzień.
Zdmuchnęła piankę, trochę chłodząc espresso i powoli zaczęłam delektować się smakiem.
- Chyba będziesz miała szansę poprawić tą pracę na hiszpański - moja przyjaciółka gestykulując brwiami wskazała na wejście, kiedy zabrzęczał dzwoneczek. Przepraszające spojrzenie Drake, mogło oznaczać tylko jedno. Przełknęłam szybko gorącą kawę, parząc sobie język.
-To może my pójdziemy do salonu gier na chwilę ? Jestem pewna, że w bilardzie mnie nie pobijesz – Amy zaśmiała się uwodzicielsko do Drake’a. Oboje wstali, ona nieco go popchał w stronę baru. Dobrze wiedziałam, że zamierzała zostawić mi trochę prywatności na rozmowę .
-Czekajcie, idę z wami – zaczęłam szybko przerzucać rzeczy w torbie, aż w końcu wyłowiłam portfel. Wygramoliłam się ze stolika i… na kogoś wpadłam. A dokładniej na Jamesa który dzisiaj wyjątkową miał na sobie siwą bluzkę z długim rękawem i jeansy.
- Nie możesz po prostu zostawić mnie w spokoju ? – wysiliłam się na najbardziej zimny i obojętny ton jaki mogłam.
- Uwierz też bym tak wolał – żachnął się. – Ale nie wyjaśniliśmy sobie jeszcze wszystkiego.
-Co ? Wczoraj chyba dość już sobie wyjaśniliśmy wamp…- nie dokończyłam bo przycisnął swoją dłoń do moich ust.
-Cholera, może jeszcze głośniej – syknął mi do ucha i powoli zabrał rękę tylko dlatego żeby zaraz pociągnąć mnie w stronę baru. Nerwowo rozejrzałam się dookoła ale tylko kilka osób patrzyło zaciekawionych na nas. Czy naprawdę mówiłam tak głośno, czy on był jakiś przewrażliwiony? James wyciągnął z kurtki kilka pogniecionych banknotów i dał kelnerce.
- Reszty nie trzeba – rzucił do zdezorientowanej kobiety, która w dalszym ciągu nie mogła uwierzyć za tak hojny napiwek. Cóż, ja nie mogłam uwierzyć, że cham bez serca zapłacił za mój rachunek. Gdyby wiedziała o tym wcześniej na pewno zamówiłabym coś dużo droższego.
-O nie – zatrzymałam się gwałtownie przed ruchomymi schodami prowadzącymi na podziemny parking. - Nigdy nie jadę. Jak chcesz pogadać to gdzieś tutaj, w centrum. – wolałam przebywać z nim wśród świadków. U mnie w domu nie było nikogo i już wczoraj popełniłam błąd, zapraszając go do siebie.
Na jego twarzy plątało się rozbawianie.
- Chyba się mnie nie boisz ? – spytał rozbawiony. W jego policzkach nie pojawiały się takie dołeczki jak u Drake’a ale jego uśmiech był tak… beztroski i pogodny. Na chwile jego złowroga maska nieugiętego zabójcy gdzieś znikła i to wystarczyło żeby dostrzec tą małą cząstkę normalności.
- Może do pizza hot ? – zaproponowałam, wymijając się od jego wcześniejszego pytania. W dalszym ciągu byłam głodna bo moje śniadanie zostało nie ruszone w kawiarni.

Była dopiero dziesiąta więc byliśmy jedynymi klientami.
Miałam już spytać się czemu nic nie zamawia, kiedy pierwszy kawałek mojej pizzy wylądował u mnie w buzi, ale szybko przypomniałam sobie, że przecież jego menu jest bardziej… krwiste? James jak na razie przez cały czas sztywno przyglądał mi się jak jem, aż w końcu otworzył usta żeby coś powiedzieć.
- Rozmawiałem z Artemmą, na razie mają nieco ważniejsze sprawy ale niestety już wiedzą o tobie i na pewno tego tak nie zostawią.
Mój spokój o ile w ogóle pojawił się już zniknął. W głowie plątały mi się tysiące myśli ale kiedy próbowałam o cokolwiek zapytać, słowa grzęzły w gardle.
- Wampiry nie traktują ludzi na równi, więc lepiej żebyś trzymała się blisko mnie.
-Co ? – nic z tego nie rozumiałam. James przewrócił oczami.
- Słuchaj, nie wiem kiedy dokładnie się po ciebie zjawią, a jak już będą to mają gdzieś co im powiesz. Artemma nie ma w zwyczaju robić wyjątków ale zgodziła się na spotkanie. Dlatego jak się pojawią po ciebie to z nimi porozmawiam. – wyszczerzył zęby jakby właśnie odkrył lekarstwo na śmiertelną chorobę. Zsunęłam się z krzesła i niemal czułam jak zbliża się ból głowy. Czyli teraz moje życie zależy od tego czy ten dupek z nimi porozmawia? Moja pierwsza myśl to, że równie dobrze mogę skoczyć z mostu, a druga, że James będzie ciągle koło mnie się kręcił albo ja koło niego. Bo jemu to wszystko jedno. Skoro nie ma nic do stracenia, to ja powinnam się go pilnować, jeśli zamierzałam jeszcze trochę pożyć.
- Kto to Artemma? – spytałam.
- Najpotężniejsza wampirzyca, ale im mniej wiesz tym lepiej, więc się już nie pytaj o nic. – uciął.
- A co to za różnica ile już wiem ? Przecież tak czy inaczej mnie zabiją.
- W sumie masz racje ale życie nie jest sprawiedliwe i to ja potem będę mieć problemy nawet, kiedy już cię zakopią. – odparł nonszalancko z głupi uśmieszkiem. Odstawiłam kawałek pizzy z powrotem na talerz. Już nie byłam głodna gdyż mój żołądek znowu się skurczył. I tak. Nie było żadnej sprawiedliwości w tym, że go spotkałam i dałam wciągnąć się w to całe bagno. Ale pozbawiłam się już jakichkolwiek złudzeń, że to tylko sen.
- Wyluzuj – powiedział, odchylając głowę do tylu i przymykając powieki.
- Dobrze, że ty się niczym nie przejmujesz – prychnęłam. Nagle poczułam się znowu nieswoją w jego obecności. Wyciągnęłam komórkę aby napisać do Amy ale właśnie weszła do pizzerii z Drake’em. O Boże, oni trzymali się za ręce!
-Tak myślałem, że tu będziecie – Drake posłał Jamesowi badawcze spojrzenie, ale ten tylko przewrócił oczami.
-A właśnie ! – Amy rzuciła swoją wielką, brązową torbę na stół. – Spotkaliśmy Jessice i – wyciągnęła cztery bladoróżowe koperty. - …zaprosiła nas na swoja imprezę urodzinową.
Jessica, nadziana laska, która mimo że była sympatyczna, jej hobby był zmienianie chłopaków jak rękawiczki. W sumie od początku roku zamieniłam z nią może dwa słowa, albo nawet nie. Moja przyjaciółka dalej stała podekscytowana, wymachując mi przed nosem kopertami.
-Ja nie.. – zaczęłam ale pewnie dupek nagle się ożywił i mi przerwał.
- Jasne, że idziemy – James wziął od Amy, która prawdę mówiąc ucieszyła się i to bardzo, dwa zaproszenia.
-To kiedy jest ta impreza – jeżeli nie chciałam sama spotkać się z jakimiś innymi wampirami musiałam tam pójść.
- Dzisiaj o dwudziestej – powiedziała Amy, a na ustach Jamsea pojawił się triumfalny uśmieszek.

4 komentarze:

  1. tak długo czekałam na 5 cz ;) . Drobne błędy , ale to nic ;) . Czekam na kolejną część 5/5

    OdpowiedzUsuń
  2. Wreszcie. Wcześniej nie mogłam wejść, bo mnie nie było, a tu taka niespodzianka. Tylko szkoda, że tak długo Cię nie było.
    Drake wydaje się miły. Ciekawe, co kryje się pod maską ironii i obojętności, którą zasłania się Jeams...
    Kilkanaście drobnych błędów, fajnie, że rozbudowywujesz opisy. Widać, że pracujesz nad sobą ^^. Nie mogę doczekać się imprezy. Do szóstki. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne opowiadanie niedawno zaczęlam czytać ale już jestem wiernom fanką, nie mogę się doczekać kolejnej części.
    Historia jest naprawde wciągająca i dobrze napisana masz talent :)

    OdpowiedzUsuń